Nowy Rok 2011.
Aż trudno uwierzyć, że czas tak szybko mija, przecieka przez palce jak mak, jak śnieg, cichutko i bezgłośnie.
Niemal.
Oby był ten Nowy lepszy.
Oby.
Reszta jest pytaniem i milczeniem.
Tak lepiej.
Bo czy łatwiej?
Nie wiem.
między ustami a brzegiem pucharu
wtorek, 4 stycznia 2011
poniedziałek, 22 listopada 2010
8
Zimno, zapowiadają opady śniegu od środy.
W sercu niektórych też zapadła zima, i chociaż człowiek stara się zachować równowagę, to jednak łza niejednokrotnie przetacza się po policzku.
A może to tylko pozorne zawieszenie w czasoprzestrzeni, która jakby się zawęziła na odbior jedynie złych wibracji.
Sugestia?
W sercu niektórych też zapadła zima, i chociaż człowiek stara się zachować równowagę, to jednak łza niejednokrotnie przetacza się po policzku.
A może to tylko pozorne zawieszenie w czasoprzestrzeni, która jakby się zawęziła na odbior jedynie złych wibracji.
Sugestia?
niedziela, 7 listopada 2010
czwartek, 4 listopada 2010
6
Trzeba nie mieć serca, lub je mieć, tylko nie w tym miejscu, by powiedzieć "mam dużo pracy, dlatego nie mogę porozmawiać".
Przecież ucieczka nic nie da, kiedyś przyjdzie taki moment, gdy wszystko zacznie się psuć, jak kostki domino w połowie zatrzymane przez bezsensowne ustawienie jednego mydełka.
A ja nie mogę nic zrobić.
Przecież ucieczka nic nie da, kiedyś przyjdzie taki moment, gdy wszystko zacznie się psuć, jak kostki domino w połowie zatrzymane przez bezsensowne ustawienie jednego mydełka.
A ja nie mogę nic zrobić.
piątek, 22 października 2010
5
Aż nie chce się wychodzić z domu.
W ogrodzie hula wiatr, o szyby tłucze deszcz.
Nie śpię.
Dzieci śpią.
On?
Trudno powiedzieć.
Zawsze mnie wkurza ta niewiedza.
Jak długo można tak...
Jak długo.
Chłód.
W ogrodzie hula wiatr, o szyby tłucze deszcz.
Nie śpię.
Dzieci śpią.
On?
Trudno powiedzieć.
Zawsze mnie wkurza ta niewiedza.
Jak długo można tak...
Jak długo.
Chłód.
niedziela, 17 października 2010
sobota, 16 października 2010
3
Znów noc mnie dopadła.
Wcześniej, późno wieczorny spacer mroźnie polizał mi policzki.
Żegnaj jesieni.
Witaj zimo, przyjaciółko zmarzniętych stóp.
Jeszcze nie pora na ciebie, ale idziesz wielkimi krokami i obejmujesz mnie bez szans na wzajemność.
Przetrwam jednak.
Mam nadzieję.
Dom niemal śpi.
Wcześniej, późno wieczorny spacer mroźnie polizał mi policzki.
Żegnaj jesieni.
Witaj zimo, przyjaciółko zmarzniętych stóp.
Jeszcze nie pora na ciebie, ale idziesz wielkimi krokami i obejmujesz mnie bez szans na wzajemność.
Przetrwam jednak.
Mam nadzieję.
Dom niemal śpi.
Subskrybuj:
Posty (Atom)